Loading...

Praca musi stać się pasją- exclusive wywiad z Dr Moniką Lelonkiewicz :)

Praca musi stać się pasją- exclusive wywiad z Dr Moniką Lelonkiewicz :)

Recepta na sukces?

Na twarzy pani Moniki pojawia się grymas. – Nie, nie mówmy o sukcesie. Sukces to takie napuszone słowo. Jestem z natury optymistką, więc tu bardziej pasuje spełnienie marzeń. Marzeń jedynaczki o rodzinie, o pracy zawodowej, która jest zarazem pasją. O stworzeniu centrum urody pomagającego odnaleźć swoje miejsce w życiu nie tylko paniom. Drobne korekty wizerunku, ładniejsza cera, zmiana fryzury czy koloru odzieży potrafią przywrócić pewność siebie, zmienić nastawienie do świata. Kiedyś sama tego doświadczyłam.

Medycyna
W rodzinnym domu pani Moniki Lelonkiewicz zawsze obecna była medycyna. Jej tato był internistą. Opowiadał o swojej pracy, o pacjentach. Większość znajomych odwiedzających rodziców to byli lekarze. Gdy ukończyła liceum, nie miała żadnych wątpliwości, że pójdzie na Akademię Medyczną.

– Chyba wtedy nawet nie wiedziałam, że są inne zawody, że można być np. nauczycielem, sprzedawcą, muzykiem – opowiada pani Monika. Widziała siebie w białym kitlu, w gabinecie zabiegowym lub na sali operacyjnej. Zdecydowała się na specjalizację: dermatologia-wenerologia. Specjalizacja I stopnia, potem II.

Staż we wrocławskim szpitalu wojskowym, praca w przychodni na Nowym Dworze, a wcześniej jeszcze dojazdy małym fiatem do pacjentów w miejscowości odległej o 90 km. W wolnej chwili wypady na narty, z Leszkiem, przyszłym mężem. Potem ślub, narodziny Basi, dziś już licealistki. Na świat przychodzi Zosia, potem Borys. Radość przepleciona z bólem. Tragiczna śmierć mamy, długie leczenie po wypadku samochodowym pierworodnej córki i marzenia o własnym gabinecie.

Wiedziała, że chce go mieć, że chce stworzyć coś swojego. Utwierdziła ją w tym pierwsza praca. Tuż po studiach, aby zarobić na życie, była przedstawicielem firmy medycznej. Zajęcie przynosiło niezłe profity, ale szczerze go nie znosiła. Każdego ranka toczyła wewnętrzną walkę, aby wstać z łóżka i ruszyć do klientów. Wtedy zrozumiała, że praca zawodowa ma wtedy sens, gdy jest pasją, a nie tylko źródłem dochodu.

Rodzina
W jej rodzinie są dwie pasje: narty i nurkowanie. Mąż, inżynier, jest instruktorem narciarskim. Od września do czerwca niemal każdy weekend spędza z dziećmi w górach. Efekty są. Zosia i Borys, którzy na nartach stanęli pierwszy raz, gdy mieli 3,5 i 2,5 roku, w 2009 roku wygrali Family Cup. Zosia ma też na koncie II miejsce w Pucharze Polski w slalomie. Pani Monika, gdy tylko może, przyłącza się do tych wypadów.

Na pierwszym planie zawsze stawia rodzinę. Gdy dzieci kończą zajęcia o 15, ona stara się być wolna o 14. Ale gdyby nie nieoceniona pani Tereska, ich życie rodzinne nie byłoby teraz takie proste. Gdy dwa razy w tygodniu pracuje po południu, opiekunka odbiera dzieci, pilnuje, aby odrobiły lekcje, aby coś zjadły. Zawsze, gdy dzieci wyjeżdżają na dłużej, nie liczy godzin spędzonych w Centrum. Gdy dopada ją zmęczenie, ucieka od wszystkiego… pod wodę. I to dosłownie. Zaraz po kontuzji kolana zalecono jej pływanie. Ale nurkowanie okazało się o wiele ciekawsze.

Intro – pierwsze zejście – odbyło się chyba w najpiękniejszym miejscu do nurkowania, w Egipcie. Tu narodziła się wielka pasja. Potem w Polsce jeden kurs nurkowania, potem drugi i kolejny. Wreszcie uprawnienia instruktora. Przez 4,5 roku 300 nurkowań. Gdy zaczyna się nurkować grupowo, myśli się tylko o jednym: aby nie zabrakło powietrza, by wytrzymać kondycyjnie. Dopiero potem, gdy zdobywa się umiejętności i pokonuje strach, schodząc w głąb, dostrzega się ławice niezwykłych ryb, wspaniałe kolory, wchodzi się w stan półsnu, półletargu.

 Źródło

Autor: Bożena Kończal

 

Centrum Dermatologii Zabiegowej i Laserowej Uroda

ZADZWOŃ
kom. +48 609 602 212
tel. 071/315 45 81
ODWIEDŹ NAS
Szybka 1E/A, Wrocław
NAPISZ DO NAS